Wednesday, 23 May 2018

2. Złość i kontrola

I wasn't looking but I found.


Szesnasta zdaje się być moją kreatywną godziną, choć to odkrycie z wczoraj. a już stworzyłam regułę.
f
u
c
k
mogę tu zrobić co chcę

Scena pierwsza: Spędzamy sobie miły wieczór z moim scopamico Robercikiem. Nie jest on najjasniejszym mózgiem w okolicy, ale jego klejnot iluminuje niewątpliwym blaskiem i jawi mi się jako topos męskiego przyrodzenia. Dylemat moralny - czy godne jest oddawanie swojej ziemskiej pokrywy dla kogos, kogo uważamy za tępego. Czy godnosc to wartosc. Czy branie ekwilibruje dawanie. Czy kobieta to człowiek. Czy ktos kto Cię bzyka powinien Cię odprowadzić do taksówki w ciemnosciach i deszczu, bo z was dwojga to on ma metrdziewięćdziesiątpięć.
Dylemat to nowy jak nowy jest mi seks pozazwiązkowy. Pozazwiązkowy dla mnie, bo Robercik ma dziewczynę.
Eniłej, chciałam się do kogos przytulić w deszcz i w noc i zapłacić za to kilkoma ruchami miednicy, proste. Proste jak to, że leciała ze mnie w ten wieczór krew i w ogóle to powinnam wyjsc z wioski i z innymi zsynchronizowanymi kobietami kontemplować naturę i przytulać drzewa, ale był akurat 21szy wiek i siedziałam w barze z Robercikiem, któremu coraz bardziej minka rzedła na mysl o wydzielinach mojego ciała. No nagle wszystko było jak wiatr w oczy, ostatecznie puscił mnie w ciemnosc i deszcz i w noc, nie mysląc przyszłosciowo, że było chociaż udać że luz, no wysilić się i zasnąć ze mną, bo w tym scenariuszu ta bramka się zamknęła. Nie wiedział, kiedy widział moją dupcię po raz ostatni.
Treat her better, boy.
To takie smieszne stwierdzać, że ktoś potraktował Cię paskudnie - i odpuszczać. To pierwszy raz w moim życiu tbh. Kurtyna.

Scena 2: Tłukę szklaną ściankę w kuchni. Ś się włączyło! Czyli wystarczyło próbować dostateczną liczbę razy, to jak z zadaniem rozwojowym.
Impreza na tarasie, 20 osób, 6 języków ojczystych, i ja wybuchająca żeby wszystkich komfortować i trzymająca się za nogi i ręce, by tego nie robić. To był ciężki weekend. Kurtyna.

Scena 3: Dłonie w morzu są takie piękne i realne, zawsze. Życie jest takie króciutkie, dobrze byłoby zrobić coś pożytecznego poza rozdzielaniem plastiku i papieru po współpracownikach, którzy źle segregują. Źle posegregowane śmieci mnie b o l ą. Co ja chcę zrobić z tym momentem tu. Ta momentalność staje się coraz bardziej namacalna - bez strachu. Kurtyna.

No comments:

Post a Comment