Wednesday, 12 June 2019

the power of (unconscious) taking for granted

Nie da się wyobrazić bólu, to wiemy. W trakcie czucia bólu nie da się również wyobrazić, że przejdzie, że nie jest największy i że każdy to przeżywa/ł/je.
Czy ból jest zawsze kosmiczną lekcją? Wierzę, bo chcę. W ogóle wczoraj z MBTI wyszło mi, że z ENTP przeobraziłam się w INFP. Wierzę, w te pierdoły, bo w coś trzeba. *trzeba to znaczy, żeby nie oszaleć

Z MBTI wychodzi, że Mati źle znosi zewnętrzne konflikty nałądowane emocjami. Po prostu jest to wysiłek niemal fizyczny dla niego i to się potwierdziło u źródła, które ewidentnie dało im odczuć, że koniec mojego włażenia na głowę, że to się może skończyć bardzo prosto. To dziwne, że ktoś tak interesujący się stanami ducha i umysłu może być jednocześnie tak grubo ciosany. (ja) ktoś tak czuły - tak nieczuły.
Nie ma na to odpowiedzi w internetach, a raczej ja nie umiem szukać. Chodzę po omacku jak wszyscy i cieszę się z małych sukcesów. Wczoraj chciałam przestać oddychać, ale wyspiralowałam się z tego, oddaliłam, nie zamiotłam pod dywan, tylko przyznałam, że chcę przestać oddychać, ale biorąc pod uwagę moje doświadczenie życiowe, to tylko stan, który najpewniej przejdzie. Chcę być lepsza, dziękuję za uwagę i to bez ironii, bo przecież wytykanie wad to jest najwyższa forma uwagi. Może jeśli 50 osoba mówi ci, że jesteś agresywna i kłótliwa, no może to już jest sampel do uznania za warty rozpatrzenia.

Z B. odpuściłam. Przez pewien czas nie wiedziałam, co to znaczy, że odpuściłam. Odpuściłam próbę pokazania jej, jak mi źle. Jest dużo lepiej. 


Monday, 10 June 2019

teraz to sie nazywa future journal

Teraz to się nazywa future journal i jest to przysługa dla przyszłej mnie, podobno, pisać.
Z jednej strony jest potrzeba wylać się, z drugiej nie, z drugiej po prostu nie ma medium, przez które bym mogła adekwatnie. Zazdroszczę ludziom talentów, jak dużo prawdy było w tym stwierdzeniu, że jestem wszystkim i niczym, że mogłabym być dobra w czym zechę, ale mi się nie chce.
Wybór to zamknięcie, a zamknięcie to śmierć. Rutyna to śmierć, a jakoś trzeba siebie oszukać, że rutyna to to czego mi trzeba w jakimśtam stopniu, żeby ciągle nie uciekać. Jestem kwintesencją rozmieniania się na drobne, szeroko i płytko, ale nie ma powodu myśleć, że inni wiedzą lepiej, jak żyć. Ja szukam jakichś dziwnych pocieszeń w horoskopach i typach osobowości. Mój stan docelowy to niepokój, nie wiem czy da się mnie kochać tak, żeby było inaczej, nie sądzę/ to się we mnie kończy i zaczyna. ta myśl jednocześnie poddaje pod wątpliwość ludzką interakcję, bo czy w ogóle da się przebić przez nasz film, czy inni mogą być czymś więcej niż tylko aktorami pod nasz scenariusz? Drugość Innego mnie przerasta, jego osobność mnie przerasta, a może raczej właśnie moje filmy nt. Innego mnie przerastają. Ćwiczę się w vulberability, w mówieniu co czuję, czuję więcej niż bym chciała no i teraz, no np ten weekend:
Mati ukradł haribo na stacji. najpierw zarysowałam perfekcyjną nitkę logiczną między tym a holocaustem, a po 2 dniach stwierdziłam, że to w sumie zabawne i fuck the system.
Mati powiedział, że cipka nie jest dla niego atrakcyjna wizualnie, anzi. Płakać mi się chciało przez 2 dni, a i wciąż nie doszłam do siebie. No i teraz co? Nie jest problemem napisać rozprawkę, jak bardzo jest to stwierdzenie seksistowskie, antyludzkie i jak tak można o organie, który daje życie.  Przecież nie chodzi o to, że cipka nie jest obiektywnie wizualnie atrakcyjna. Chodzi o to, że jego szczerość dotyka tam gdzie mnie boli. A raczej, tam gdzie mnie boli czy tam gdzie jest miękko ta szczerość upada. Bo inne szczerości przechodzą niezauważone.

Muszę pisać, muszę pisać, bo zmiany, które we mnie zachodzą, są coraz bardziej nieuchwytne, mimo, że ogromne.

Mimo mrygających czerwonych świateł, biorę z naszej relacji wielką kosmiczną lekcję. Nieważne co się stanie, nauczyłam się już o sobie rzeczy, których mi nikt nie zabierze, bo wrosły mi w dna, to wszystko jest potrzebne i nieprzypadkowe. Jeśli w coś wierzę, to właśnie w to. Wykluwam się ja, poczucie celowości (nie mylić z celowością), tocząca się emocjonalność i jakieś takie po prostu bycie bez użyteczności